Nie takie Kaczory straszne, jak je malowałam

przez

Wtorek 18.04.2017 – „Nie podbiegnę tego podbiegu w Morzewie – jak będzie ciężko podejdę.”

Środa 19.04.2017 – „Jak podejdę? Nie podejdę, tylko podbiegnę, bez jaj, nie po to trenuję.”

Czwartek 20.04.2017 – „Maksymalnie w czasie 1:05:00 – szybciej bez szans bo umrę.”

Piątek 21.04.2017 – „Po co mi te Kaczory? Jak ja nie lubię tego biegu, na 100% padnę.”

Sobota 22.04.2017 – „Tylko o jednej rzeczy pamiętaj: kadencja. Obojętnie co by się działo: kadencja, kadencja, kadencja.”

Kaczory nie kojarzą mi się dobrze, bo pamiętam je z „biegu dramatu” w 2014 roku, kiedy to walczyłam o każdy kolejny krok na trasie, pokonując mega zmęczenie i tocząc walkę z tym co dla tego biegu charakterystyczne. Kaczory to niełatwa impreza ze sporym podbiegiem na 6 kilometrze i częścią trasy, wśród pól, na których wiatr hula tak jak mu się podoba, często prosto w twarz biegaczy. W tym roku można dodać do tego jeszcze bardzo kapryśną pogodę, która również nie napawała mnie optymizmem.

Pobiec jednak musiałam, jeżeli w ogóle marzę o ukończeniu całego powiatowego cyklu „Biegaj z nami”, który składa się z 10 biegów, rozgrywanych od kwietnia do listopada 2017. Kaczory to pierwsza odsłona tego zestawu i absolutne must run, jeżeli chcę zrealizować zaplanowany cel czyli zdobycie kompletu dziesięciu medali. Ten bieg wg mnie, obok wyścigu w Wyrzysku (10.06.2017), to jeden z dwóch najtrudniejszych biegów tego cyklu. Co ciekawe, wspomniany już Wyrzysk odbywa się w dniu mojego startu w Triathlon Charzykowy, więc w tą czerwcową sobotę „będzie zabawa, będzie się działo”.

Dzień startu zaczął się od tradycyjnej bułki mlecznej z miodem i kawy. Później odbiór pakietu, rozgrzewka z moją bratową Iwoną, kilka rozmów ze znajomymi na starcie, sygnał sędziego i lecimy.

1 km – 05:48

2 km – 05:46 – czyli zgodnie z moim planem: równym tempem po 05:50

DSC_0388

3 km – 05:58

4 km – 05:45 – podjeżdża do mnie mój brat Marcin, który „eskortuje” swoją żonę Iwonę na rowerze i mówi do mnie: „Chyba będzie życiówka?!?”, odwróciłam się tylko i poprosiłam niekulturalnie aby nic do mnie nie mówił, bo nie chcę analizować wyniku końcowego, tylko biec równo swoje aż do mety.

DSC_0420

Iwonka i Marcin – prawdziwe wsparcie męża :)

5 km – 05:40  – nogi niosą jakbym chciała nadrobić zbliżający się podbieg na 6 km.

Morzewo, w głowie myśli, co się wydarzy na podbiegu, niepotrzebna analiza zwalnia mi nogi i głowę, jednak w centrum wsi czeka mnie miła niespodzianka: gorący doping mojej koleżanki Magdy i jej rodziny. Magda serdecznie dziękuję – pozwoliliście włączyć mi kolejny bieg, w momencie kiedy tego najbardziej potrzebowałam.

6 km – 06:08 – trzymam kadencję, skracam krok, nie jest łatwo ale biegnę, o marszu nie ma mowy.

7 km – 05:59

8 km – 05:46 – czuję spadającą moc i tylko myśl o mecie pozwala trzymać tempo.

9 km – 05:58  – wiatr zaczyna wiać prosto w twarz, hamując moje nogi i zapał – jest ciężko.

10 km – 05:50  – widzę Dominika z E-fizjo team, który wybiegł do mnie, po zakończonym przez siebie biegu i przeprowadza mnie przez ostatnie kilkaset metrów do mety. Dominik dziękuję i gratuluję serdecznie Twojego niesamowitego wyniku.

No i wreszcie jest meta. Jest życiówka 58:41 (wynik oficjalny 58:48). Jest złamana godzina. Jest radość, zmęczenie, wzruszenie i niesamowita duma. Coś co wydawało mi się niemożliwe, okazało się wykonalne i zrobione przeze mnie ex grubasa, ex lenia i biegaczkę, która zawsze boi się przyśpieszyć.

Po raz kolejny udowodniłam sobie, że wszystko jest w mojej głowie oraz rozbudziłam swój apetyt na dobre wyniki w sezonie 2017. Aby je osiągnąć nie tylko muszę dalej dobrze trenować, dobrze jeść, gubić powoli zbędną masę, ale także pracować nad moim myśleniem. Powinnam wyłączyć głowę, wyłączyć analizę i zaprogramować się na równe tempo do przodu. Taki mam plan na ten rok – jeżeli go zrealizuję, czeka mnie dużo radości na metach zawodów.

Gratuluję Wszystkim, którzy stanęli ma mecie Kaczorskiej Dziesiątki – biegaczom i kijkarzom. Brawo!

No i lecimy dalej. Do zobaczenia w Skrzatuszu na IX Papieskim Biegu Przełajowym im. św. Jana Pawła II. Link do zapisów do biegu: http://www.biegamy.org/

Poniżej kilka zdjęć mojej mamy Grażyny Jasoń:

DSC_0223 (1)

Brawo Panowie, brawo Miłosz :)

DSC_0268

E-fizjo team w komplecie: Anita, Artur i Dominik.

DSC_0257 DSC_0277 DSC_0295 DSC_0313 DSC_0348 DSC_0450 DSC_0479

DSC_0495 DSC_0484

1

Skomentuj

Brak tagów 1